Spór o odpady w Piekarach Śląskich nabiera ostrości po stanowisku prokuratury

FOT. Urząd Miasta
W sprawie odpadów składowanych na terenach poprzemysłowych w Piekarach Śląskich znów zrobiło się gorąco. Urząd miasta i Prokuratura Okręgowa w Gliwicach patrzą na tę samą historię z dwóch stron, a różnica w ocenie jest wyraźna. Jedni mówią o błędnej interpretacji przepisów, drudzy przypominają o kolejnych zawiadomieniach i sprawie, która skończyła się wyrokiem więzienia. W tle zostaje najważniejsze pytanie – gdzie kończy się spór o prawo, a zaczyna realne zagrożenie dla terenu i ludzi.
- Dwa różne odczytania art. 183 i spór o to, czym są odpady
- W aktach pojawiają się zawiadomienia, ale nie wszystkie doczekały się finału
- Jedna sprawa zakończyła się wyrokiem, a miasto nie odpuszcza oceny prokuratury
Dwa różne odczytania art. 183 i spór o to, czym są odpady
W opublikowanym stanowisku prokuratura odniosła się do spraw związanych ze składowaniem odpadów w Piekarach Śląskich i wskazała, że część postępowań kończyła się bez dalszego biegu. Wprost pojawia się tam argument o „braku znamion czynu zabronionego”, a także wyjaśnienie, że – zdaniem biegłego – badane odpady nie były uznawane za niebezpieczne. Prokuratura dopisuje przy tym, że „Z reguły na przykład nie należą do tej kategorii odpady komunalne”.
To właśnie ten fragment stał się osią miejskiej polemiki. W stanowisku urzędu pojawia się zarzut, że taki sposób czytania przepisów jest zbyt wąski i nie oddaje sensu art. 183 kodeksu karnego. Miasto podkreśla, że ten przepis nie dotyczy wyłącznie odpadów niebezpiecznych, ale także takich działań, które mogą zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka albo pogorszyć stan wody, powietrza, gleby, a nawet świata roślin i zwierząt.
Z punktu widzenia mieszkańców ważny jest tu jeden praktyczny wniosek – sama etykieta „komunalne” nie zamyka sprawy. Liczy się to, gdzie odpady trafiły, w jakich warunkach je składowano i jaki mogły mieć wpływ na otoczenie. To właśnie ten spór o interpretację prawa decyduje dziś o całym ciężarze tej historii.
W aktach pojawiają się zawiadomienia, ale nie wszystkie doczekały się finału
W przywołanym stanowisku prokuratura wskazuje, że w systemie informatycznym widnieją 13 zawiadomień skierowanych przez Urząd Miasta w Piekarach Śląskich do Prokuratury Rejonowej w Tarnowskich Górach , w tym do Ośrodka Zamiejscowego w Piekarach Śląskich, w okresie od 1 stycznia 2014 roku do 18 marca 2026 roku. Dodaje też, że większość tych spraw została już zarchiwizowana i wybrakowana.
W miejskim oświadczeniu pada jednak liczba 15 zgłoszeń. Według tego zestawienia:
- w 9 przypadkach śledztwo lub postępowanie zostały umorzone,
- w 4 przypadkach odmówiono wszczęcia postępowania,
- w 1 sprawie skierowano akt oskarżenia,
- w 1 sprawie wszczęto śledztwo.
Ten rozjazd liczb nie jest drobnym detalem. Dla czytelnika oznacza przede wszystkim, że obie strony operują innym zestawem danych albo innym sposobem liczenia spraw, a więc spór nie dotyczy już tylko samej oceny prawnej, ale także tego, jak czytać dokumenty i archiwum postępowań.
W tle pozostaje jeszcze jeden ważny element. Jeśli część akt została rzeczywiście wybrakowana, powrót do starszych zawiadomień może być utrudniony, a to z perspektywy mieszkańców oznacza mniej przejrzystą drogę do odtworzenia całej sekwencji zdarzeń.
Jedna sprawa zakończyła się wyrokiem, a miasto nie odpuszcza oceny prokuratury
W miejskim oświadczeniu szczególnie mocno wybrzmiewa wątek jedynej sprawy, która zakończyła się konkretnym efektem karnym. Chodzi o skazanie Piotra P. na 3 lata więzienia. Według miasta postępowanie nie ruszyło od razu – na początku zapadła odmowa wszczęcia, a dopiero późniejsze interwencje w Komendzie Wojewódzkiej Policji sprawiły, że sprawa wróciła na właściwe tory i ostatecznie doprowadziła do wyroku.
To właśnie na tym przykładzie urząd buduje zarzut, że bez dalszej presji sprawa mogłaby nie doczekać się finału. W komunikacie pada wręcz stwierdzenie, że prokuratura nie szukała sprawców podrzucania odpadów i nie stawiała im zarzutów karnych. To mocny osąd, ale jednocześnie pokazuje, jak bardzo ta sprawa wyszła poza zwykłą wymianę pism między instytucjami.
Na końcu prokuratura i miasto spotykają się przy jednym punkcie, choć dochodzą do niego różnymi drogami. Jedni podkreślają, że część spraw odpadała z powodów formalnych i dowodowych. Drudzy twierdzą, że takie podejście zbyt łatwo zamyka temat odpadów składowanych na terenach poprzemysłowych. Dla Piekar Śląskich stawka jest czytelna – chodzi już nie tylko o ocenę dawnych postępowań, ale o odpowiedź na pytanie, czy miasto zrobiło wszystko, by tę sprawę popchnąć do końca.
na podstawie: UM Piekary Śląskie.
Ostatnie Artykuły

Piekarski Metrorower kusi prostotą i 170 rowerami rozsianymi po mieście

Kranówka na hali sportowej zmienia rytm codziennych treningów

Spór o odpady w Piekarach Śląskich nabiera ostrości po stanowisku prokuratury

Kwiaty na piekarskiej Kalwarii przypomniały o związku Jana Pawła II z miastem

11-latek na pasach w Piekarach Śląskich - skończyło się mandatem

Kompas dla rodziców, gdy diagnoza dziecka zamienia się w labirynt

Śląska koronka klockowa w Piekarach - wernisaż z nitką tradycji i klasy

Biblioteki przed Wielkanocą zmieniają rytm - te daty warto zapisać

Piekarska biblioteka przyciąga graczy jak dobry wieczór z rodziną i znajomymi

Nowy salon CentrumRowerowe.pl 1 kwietnia otwiera swoje drzwi w Zabrzu!

Piekarski Werk składa historię Piekar z ludzi, miejsc i pamięci

Jedno zdanie w sieci może uruchomić lawinę kłopotów

Fałszywi wodociągowcy znów pukają do drzwi w Piekarach Śląskich

