Na pasach pieszy ma pierwszeństwo, ale jeden manewr kończy się tragedią

Na pasach pieszy ma pierwszeństwo, ale jeden manewr kończy się tragedią

FOT. KMP w Piekarach Śląskich

Pieszy wchodzi na przejście i od razu zyskuje przewagę, ale to nie znosi ostrożności po żadnej ze stron. Policja przypomina, że na pasach nadal obowiązują prawa fizyki, a kierowca nie zatrzyma auta w miejscu, zwłaszcza gdy na drodze pojawia się tramwaj albo ktoś zasłania widok na przejście.

Policja w Piekarach Śląskich zwraca uwagę na przepis, który wciąż budzi najwięcej emocji w relacji pieszy-kierujący. Chodzi o moment, w którym człowiek zbliża się do przejścia i staje się uprzywilejowany już przy wchodzeniu na pasy. Ten przywilej nie obejmuje tramwajów. W materiale jasno pada przypomnienie, że ciężka maszyna potrzebuje nawet kilkudziesięciu metrów, by się zatrzymać, a samochód osobowy również nie wyhamuje nagle.

Źródłowy tekst podkreśla też, że bezpieczeństwo na przejściu nie zależy wyłącznie od kierowcy. Pieszy powinien sygnalizować zamiar wejścia na jezdnię - choćby uniesieniem ręki albo kontaktem wzrokowym z prowadzącym pojazd. Z kolei kierujący ma patrzeć nie tylko na jezdnię, ale również na chodnik w rejonie przejścia. Obie strony mają zachować szczególną ostrożność, bo przy zderzeniu pojazdu z człowiekiem konsekwencje ponosi wyłącznie człowiek.

Jak przypomina materiał z policyjnej strony, chodzi o powołanie się na Prawo o ruchu drogowym. Przepisy mówią wprost:

Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.

Kierującemu pojazdem zabrania się:

  1. wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
  2. omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu.

Najbardziej niebezpieczne są sytuacje, w których jeden kierowca zatrzymuje się przed pasami, a drugi - jadący obok albo za nim - nie widzi pieszego i wjeżdża dalej. To właśnie takie manewry, czyli wyprzedzanie lub omijanie auta zatrzymanego przed przejściem, policjanci i autorzy materiału wskazują jako jedne z najcięższych naruszeń przepisów. Do podobnych zdarzeń dochodzi też przy przejazdach dla rowerów i przy przystankach autobusowych ustawionych w pobliżu przejść, gdzie zasłonięta widoczność podnosi ryzyko potrącenia.

Policja przypomina, że na drogach dwujezdniowych o dwóch pasach ruchu zagrożenie jest szczególnie duże. Kierowcy jadący równolegle łatwo tracą orientację, a wtedy wystarczy chwila nieuwagi, by pieszy znalazł się w martwym polu widzenia. W praktyce oznacza to jedno - na pasach nie wolno liczyć na przypadek, bo błąd za kierownicą bardzo często kończy się obrażeniami, a nierzadko śmiercią.

To nie jest zwykłe drogowe uchybienie, tylko jeden z tych manewrów, które w kilka sekund potrafią zamienić przejście dla pieszych w miejsce tragedii.

na podstawie: KMP w Piekarach Śląskich.